22 lata temu nikomu ( poza papieżem Janem Pawłem II) nie śniło się o upadku "jedynej drogi do komunizmu". Leczenie było w zasadzie ( jak pisał Fedorowicz) bezpłatne, o pracę i mieszkania martwiło się państwo, co nam się nagle , dość boleśnie, zmieniło. Wtedy zresztą , poza rolnikami, nikt nie pracował na swoim, choć "wszystko było nasze". Gimnastyka poranna odbywała się raz w roku 1 maja, a w zajęciach siłowych zamiast fitness klubów- używano ZOMO. Rząd myślał za naród jak rodzice za dziecko. A za rząd myślała najwyższa egzekutywa. Wszystko to sprawiło, że większość z nas, borykających się dziś z nawrotem kapitalizmu, wciąż ma nadzieję, że ktoś to załatwi i uporządkuje, a nawet zgłasza pretensje, gdy tak się nie dzieje. Tymczasem inne narody nie dotknięte obezwładniającym bakcylem socjalizmu, stale budują swoje małe ojczyzny. Podobnie jest w odniesieniu do zdrowia.
W codziennym wysłuchiwaniu boleści fizycznych Państwa (d. Obywateli) odczuwam często pretensje typu "dlaczego mnie to spotkało", zarzuty- "leki nie pomogły, więc zmieniłem lekarza", żądania : "pan da zastrzyk ,żeby wszystko minęło na zawsze !".
A gdzie prywatna inicjatywa? - pytam językiem trochę już zapomnianym. Gdzie udział własny w szkodzie? Gdzie twórcza troska o własny organizm ? Gdzie tzw. zachowania pro-zdrowotne? Pełno dziś w kolorowych żurnalach i telewizjach wiadomości o zapobieganiu chorobom - przynajmniej tzw. cywilizacyjnym- przez dietę, sport i unikanie nałogów. Ale my- po latach indoktrynacji- traktujemy i tą "propagandę" nieufnie lub odrzucamy. Ulegamy natomiast łatwo szeptanej informacji (ongiś niosła prawdę!) o półlegalnych lekach spoza apteki , bo dawniej były to dary. W tamtych czasach odwiedziłem brata w Sztokholmie. Nie mogłem się wówczas nadziwić, że bogaci Szwedzi wchodzą po schodach, choć mają wszędzie windy. Albo robią meble sami - mimo ich obfitości w sklepach. Albo malują sami swoje domki ulubioną słoneczno-brązową farbą . Na moje pytania odpowiadali: przecież wchodzenie jest zdrowe (ale schodzenie obciąża kręgosłup), że majsterkowanie i radość pracy przy domu - leczy smutek północnych krain (a wynajęcie kosztuje i denerwuje). Pytam dziś siebie - kiedy przestanie nami kierować duch Peerelu z jego ( wersja medyczna!) zawołaniem: czy się stoi czy się leży dobre zdrowie się należy?