Męczy nas kaszel . Miła pani doktor ogólna po zbadaniu powie- nic nie słyszę , to pewno "z gardła"- i odeśle do laryngologa (to jest wysokiej pani od nosa i gardła w szczególności oraz ucha i krtani także).Kiedy ona nic nie zobaczy, możemy jeszcze pójść do pulmonologa vel pneumonologa czyli budzącego zaufanie pana od płuc. Ten ( po starannym zbadaniu oczywiście ) i prześwietleniu ( w którym pomaga radiolog, któremu pomaga technik radiologii)wyzna, że nic nie widzi w płucach, więc to może zatoki? - "przez zaciekanie"? Ale u laryngolog już byliśmy, więc skołowani kompletnie leczymy się metodą domową. Z nadzieją, że nie zaszkodzi. Problem, które z zapisanych piguł mamy użyć rozwiązujemy w aptece pytaniem: "nie ma czegoś taniego na kaszel?" Oczywiście magister ma, więc życie znów staje się proste. No, może po paru dniach.
Gorzej, gdy tą technikę zastosuje nasz ulubiony medyk wobec często chorującego 5- letniego Krzysia. Teoria "zaciekania" wydzieliny do oskrzeli z gardła lub z zatok czyli z górnego piętra rurek oddechowych do ich piętra dolnego pochodzi z czasów, gdy nie istniały subtelne techniki obrazowania całych Zjednoczonych Dróg Oddechowych( jak się je nazywa obecnie). Wówczas astmę - najbardziej związaną z kaszlem chorobę współczesności - tłumaczono kurczącym oskrzela wpływem infekcji, stresu lub rzekomych czynników psychosomatycznych (cokolwiek to znaczyło).
Nawracające zapalenia wspomnianych rurek nosowych i oskrzelowych czy jamek zatokowych i gardłowych towarzyszą też przeziębieniom. Wtedy najpierw czujemy swędzenie oczu i katar w nosie, potem ból gardła i wreszcie kaszel albo duszność. Ta kolejność wynika z "wdzierania się" wirusa w głąb organizmu ,a nie - jak niektórzy sądzą - z tajemniczego źródła choroby w bogu ducha winnych "gardłach" czy "zatokach". Jest to zaakceptowane dla kaszlu "od grypy", ale dla przewlekłego suchego kasłania większość PT Publiczności szuka przyczyny w "nerwach" czy "zatokach" niż w bakterii krztuśca lub kurzu materaca. Niniejszym - w imieniu Zjednoczonych Dróg Oddechowych - dementuję, jakoby górne piętra naszej konstrukcji nosowo-oskrzelowej zawalały "same z siebie" jej dolne kondygnacje. Sprawcami zła są uderzające z boku terrorystyczne Mikro-roby lub Al Ergeny. To im należy wypowiedzieć starannie przemyślaną wojnę.