"Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie "( Łk 24,46). W tym szczególnym czasie , na tle budzenia się przyrody z zimowego odrętwienia , obchodzimy misteria upamiętniające Golgotę. Smutek umierania człowieczego ciała Syna Bożego i radość Jego Zmartwychwstania- jako nadzieję dla wszystkich ludzi. Oto lekarskich słów parę o pewnej rzadko przypominanej nadziei i wielkiej szansie - jaką dał nam Chrystus swoim powrotem do świata żywych . Myślę tu oczywiście o zasadzie reanimacji- skądinąd wielkim osiągnięciu współczesnej medycyny naukowej.
Minęło wprawdzie niemal 2000 lat, zanim Tamten Przykład zrozumiano. I odważono się powtórzyć. Dziś dobrze wyszkolony harcerz, żołnierz czy strażak- nie mówiąc już o pielęgniarce czy lekarzu- zna technikę przywracania krążenia i oddychania w stanach nagłych . Teoretycznie wiedzę taką powinien posiadać także każdy , kto otrzymał prawo jazdy. Czy niektórzy z nas nie grzeszą czasem zaniedbaniem w znajomości tej metody? Słyszy się ciągle o wypadkach na drodze- reportaż telewizyjny pokazuje wraki pojazdów i ...informacje lekarza z najbliższego szpitala. A gdzie te tragiczne minuty tuż po? Wiadomo, że mózg ludzki żyje po zatrzymaniu się pracy serca do 4-5 minut. Jednak ręczne masowanie serca przez ucisk na mostek i sztuczny oddech usta /usta wydłużają ten czas wielokrotnie. Na przykład do przyjazdu karetki z zespołem zawodowych ratowników. Albo na długie tygodnie letargu...
Po pięknym Bożym świecie chodzi dziś tysiące osób w istocie " wskrzeszonych " ze stanu śmierci klinicznej ( czyli odwracalnej) . I choć całą zasługę przypisuje sobie za to nowoczesna anestezjologia , myślę ,że z pokorą i podziwem należy oddać- właśnie w Te Święte Dni- cześć tym wszystkim współczesnym anonimowym gladiatorom, którzy poszli dalej śladami Józefa z Arymatei . Nie bacząc na krew i brud . Bez wahania. Z niewielką wprawą lecz skutecznie! A kiedy na Twoich oczach drogi Czytelniku nagle komuś przestanie bić serce- bądź odważny i dobrze przygotowany do próby przywrócenia życia. Niech misterium nadziei trwa...